sobota, 4 sierpnia 2018

Przetwory - czyli słońce w słoikach



            Pani Gumowska pisała o przetworach, że to jest - Słońce zamknięte w słoikach. Zgadzam się z tym. Zimą , kiedy otwieram kolejny słoik z moimi "promieniami słońca", to zawsze sobie przypominam okoliczności kupienia owoców, albo warzyw, takie wspomnienie minionego lata :) i właśnie te przetwory, zajmują do reszty mój wolny czas. Jeszcze mam maliny do zrobienia, a w kolejce dalej czeka kilka kilogramów pomidorów na przeciery, więc jest co robić.

Moja kochana babcia nauczyła mnie dużo o przetworach. Razem z nią robiłam w wekach (bo wtedy jeszcze nikt nie robił przetworów w słoikach twistach) , całe pomidory z czosnkiem, albo sałatki warzywne. Najbardziej lubiłam robić konfitury z wiśni i kompot z mirabelek.

            Do dzisiaj lubię robić przetwory. Zrobiłam ogórki małosolne i kompot z mirabelek. Ogórki do słoików, kwasiły się dłużej, niż te do bezpośredniego spożycia.

Na blogach króluje teraz przepis na ogórki małosolne robione na sucho, bez wody. Ja swoje robiłam tradycyjnie z wodą, bo czymś trzeba te ogórki zalać w słoiku :)








Tak wyglądają ogórki małosolne po jednym dniu kiszenia. Widać, że jest gorące lato i gorąco w domu.




A to już gotowe kiszone ogórki do spiżarni i oczywiście mirabelkowy kompot.


Pozdrawiam An







czwartek, 2 sierpnia 2018

Rocznica ślubu


          
          W zeszłym tygodniu była nasza okrągła rocznica ślubu :) piękna uroczystość rodzinna, prezenty i życzenia, niezapomniane chwile. Od mojego kochanego Męża dostałam wisiorek z serduszkiem, piękny.
Jak tak spojrzałam refleksyjnie wstecz, to nasze wspólne życie wcale nie było proste i przyjemne. Raczej naznaczone różnymi trudnościami, kłopotami, klęskami, ale też i często radościami. Czyli tak powinno być, jak równowaga w przyrodzie dobrych i złych rzeczy.
 Z tych lat wyciągnęłam taki wniosek, że jak w związku jest obopólna szczerość, wsparcie, szacunek i uczciwe, prawdziwe uczucie, to nie straszne żadne burze i grzmoty. Razem można wszystko przejść. Tego również wszystkim życzę, bądźcie szczęśliwi :)



Pozdrawiam An


czwartek, 19 lipca 2018

Kwiaty


     
     Słońce mocno grzeje tego lata :)  kwiaty, które mam przy wejściu do domu, wręcz się gotują w donicach. Petunie i lobelia szybko przekwitły i zżółkły, tak samo maciejka i lwia paszcza. Miały być na całe lato, ale nie wytrzymały tego żaru. Szpeciły już zamiast ozdabiać, więc musiałam je wymienić. 

     O tej porze roku w sklepie ogrodniczym nie jest wielki wybór kwiatów, nie to co na wiosnę. Ale coś tam kupiłam. Z racji tego, że lawendę mam od wiosny i dobrze znosi ten żar z nieba, to dokupiłam lawendę. Kupiłam także tymianek, niebieską szałwie (nigdy jej nie miałam, dla mnie nowość), jeżówki, aster. Zobaczymy co wytrzyma :) 
Od początku marca mam bugenwille w formie drzewka. Dopiero teraz obudziła się i pięknie się rozrosła, służy jej to gorące słoneczko. 

Kilka zdjęć :)



 Bugenwilla














 Niebieska szałwia



 Lawenda





 Jeżówki





 Pozdrawiam An




 

piątek, 13 lipca 2018

Chusta ananasek


     W wolnym czasie robię na szydełku chustę. Tak dobrze mi szło ze wzorem tzw. wirusowym, że poszukałam sobie nowy wzór , tym razem jest to wzór - ananasek. Włóczka podobna do poprzednich, czyli cieniowana, składająca się z 3 nitek, 50% polyakryl i  50% bawełna. 

      
Jestem już w połowie chusty. Jak zrobię zaprezentuję całość, teraz to co udało mi się do tej pory wydziergać.


















Pozdrawiam An.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Ptaki w ogrodzie



         Jak już wcześniej pisałam, u mnie w ogrodzie rośnie trawsko i chwasty, nic szczególnego. Osty wzrosły bujnie i królują nad wszystkimi innymi roślinami. I niedawno, jak ów ogromne osty zaczęły trochę przekwitać, to pojawiły się ich amatorzy, czyli szczygły. Małe, piękne kolorowe ptaszki przylatują stadami i zajadają się nimi.         Wiedziałam, że szczygły lubią oset, ale nowością dla mnie było to, że jedzą też dmuchawce. Młode szczygiełki przylatywały stadkiem na dmuchawce, cudowne widoki.



I teraz mam kolejne zadanie, wykopać ten oset i zabezpieczyć, żeby wyrósł na drugi rok. Koparka w tym roku będzie wszystko wyrównywać i poniszczy korzenie ostów, nie będą miały szansy ponownie wyrosnąć. A jak nie ma ostów, to nie ma odwiedzin szczygiełków, a ja na to nie mogę pozwolić.

Zdjęcia zrobił mój mąż i pozwolił mi umieścić je na blogu. Dziękuję Kochanie .

A tu nowi goście ogrodowi :) :)












Pozdrawiam, An :)

poniedziałek, 2 lipca 2018

Szkalny kogucik



Dzisiaj było u mnie ok 30 stopni ciepła. Gorąco i parno. Kwiaty, które posadziłam w doniczkach, ledwo dzisiaj wytrzymały ten skwar. Stoją przed domem, obok drzwi, ogólnie słońce tam grzeje, ale dzisiaj miały szczególnie parno.

Uwielbiam odwiedzać wszelkiego rodzaju sklepy ogrodnicze. Zawsze można coś ciekawego znaleźć. Właśnie znalazłam, lampa typu solar w kształcie kogucika. Tak mnie rozbawił jego widok, że postanowiłam go kupić. Przypomina mi z dzieciństwa czerwone lizaki w kształcie kogucika. Były pyszne :)




Kogucika wbiłam w donicę z kwiatami. W nocy pięknie świeci.








Po drugiej stronie drzwi , też stoją donice z kwiatami.



















Maciejka i lawenda, dają razem wieczorem cudowny zapach. Jednak najbardziej lato kojarzy mi się z zapachem maciejki niż z innymi kwiatami. Takie małe niepozorne kwiatuszki, a sprawiają, że wieczór może stać się tak piękny i niezapomniany.

Pozdrawiam An

czwartek, 21 czerwca 2018

Nowy dom i nowe wyzwania



         Nowy dom, nowe wyzwania i nowa perspektywa patrzenia na rzeczywistość - to zdanie, będzie moim mottem na dalsze kilka lat. 

Nareszcie spełniły się moje marzenia o własnym miejscu na świecie. Czas wynajmowania mieszkań jest czasem już zakończonym, ale nie jest czasem straconym, raczej czasem nauki o sobie, o swoich oczekiwaniach i o tutejszych ludziach. I to był ważny okres w moim życiu, ponieważ te doświadczenia dały mi /nam wskazówki do dalszych życiowych wyborów.
Teraz otwieram zupełnie nowy rozdział pod tytułem - Nowy, własny dom.
       
      Dom wybudowaliśmy w miarę spokojnej okolicy, ale blisko miasta. Jestem zwierzęciem miejskim i muszę mieć dobre i szybkie połączenie z miastem. Na wsi, czy gdzies na odludziu, bez porządnej infrastruktury,  nie mogłabym mieszkać, to zupełnie nie dla mnie. Dużo osób szuka takie miejsca, uciekając z miasta i znajdują się tam rewelacyjnie. Ja nie należę do tych osób i wiem, że czułabym się tam fatalnie, ale niedaleko miasta, czemu nie, dom z ogrodem, to coś dla mnie :)  i właśnie mam ogród. 
       I ten ogród, to teraz jest w powijakach, czyli rośnie w nim jedynie trawsko i nic więcej. Ogród ma potencjał, więc jest to projekt na kilka lat, co mnie cieszy, bo uwielbiam prace ogrodnicze. Mój tata zawsze miał działkę pracowniczą i to tylko ja z ojcem na niej zawsze pracowałam. Tego mi ciągle brakowało, więc teraz to się zmieni.   Na razie wraz z ogrodnikiem zrobiliśmy zarys prac, jakie będziemy razem realizować.  Cieszę się tym ogromnie.

Z perspektywy roku, patrze ile z mężem razem zrealizowaliśmy, coś niesamowitego.  Jestem cały czas pod wrażeniem.

Dziękuję Ci Kochanie za wsparcie i że zawsze we wszystkim byliśmy razem, a nie samotnie, to jest dla mnie osobiście bardzo ważne i cenne.

To tyle nowości u mnie. Mam nadzieje częściej bywać na blogu, skoro już mam podłączony internet, na który tak długo czekałam, to zamierzam z niego korzystać :)






Pozdrawiam 
An