poniedziałek, 12 listopada 2018
100-lecie Niepodleglości Polski
Ten post poświęcę mojemu krajowi.
Moja kochana ojczyzna świętuje 100-lecie Niepodległości i ja z nią. O godzinie 12.00 wraz z moimi rodakami w kraju, odśpiewałam - Hymn państwowy. Ledwo mogłam śpiewać, bo łzy odbierały mi głos.
Tyle cudownych akcji i inicjatyw w różnych miejscach kraju zostało zorganizowanych na ten szczególny dzień, że tylko wybierać, dla każdego coś się znajdzie.
Bardzo podobał mi się koncert Niepodległościowy na PGE Narodowym, który obejrzałam w tv. Jestem zachwycona uroczystą odprawą wart przy pomniku Nieznanego Żołnierza w Warszawie, a w szczególności marszem, który odbył się ulicami Warszawy "dla Ciebie Polsko". Coś niesamowitego, czegoś tak pięknego w życiu jeszcze nie widziałam. Tyle tysięcy ludzi, tyle biało-czerwonych flag, tyle radości wśród ludzi, tyle patriotycznych pieśni, coś wspaniałego. Takich wzniosłych chwil, nigdy się nie zapomni. Można poczuć ogromną dumę z Polski.
Wieczór fajerwerków, był imponujący, oglądałam zachwycona. Nie zapomnę tego cudownego dnia.
Cieszę się i jestem bardzo zadowolona, że Rząd Polski, stanął na wysokości zadania i szczególnie zadbał o to, żeby ten dzień miał wyjatkowo uroczystą oprawę. Bo taki dzień jest raz na 100 lat. I oby wiecznie trwał w pokoju.
Gdziekolwiek będę, to zawsze niezmiennie będę kochać swój kraj i będę Polką. A ten obraz zawsze mam w sercu - to zdjęcie zrobiłam bardzo dawno temu. Towarzyszy mi zawsze, to moje ulubione miejsce w Warszawie, park Łazienkowski.
Pozdrawiam An.
Etykiety:
Piórem
czwartek, 8 listopada 2018
Książka "Garść pierników, szczypta miłości" - Natalia Sońska
Witam wszystkich po przerwie. Przybywam z moją subiektywną recenzją książki. Książkę zaczęłam czytać podczas podróży do domu, w samolocie. Spędziłam cudowne chwile z moją kochaną rodziną w Warszawie. Pogoda była rewelacyjna, ciepło i słonecznie. Spacer do parku Saskiego udał się rewelacyjnie. Zrobiłam mnóstwo zdjęć. Złota jesień, jest najpiękniejsza w Polsce.
Książka "Garść pierników, szczypta miłości" - Natalii Sońskiej, to pogodna, mówiąca o miłości, lekka książka, w sam raz na czas podróży.
Akcja historii osadzona jest w świątecznej, zimowej aurze. Główną bohaterką jest około 30 letnia Hania, pracująca od 5 lat na stanowisku korektorki tekstów w czasopiśmie "Pearl".
Nie jest to szczyt jej marzeń, ponieważ ma ciągle nadzieję, że w końcu naczelna da jej szansę na awans i będzie mogła wykazać się w końcu swoim talentem pisarskim. A ma ku temu podstawy, ponieważ z wyróżnieniem ukończyła studia dziennikarskie, a do pisma "Pearl" dostała się dzięki wygranemu przez nią konkursowi. To wszystko nie ma znaczenia dla naczelnej, ponieważ z pobudek osobistych nie darzy jej sympatią.
Hania mając już dosyć robienia korekt, po kryjomu zamienia się ze swoją przyjaciółką Kingą powierzoną im pracą. Hania napisze artykuł za Kingę, a Kinga wykona korektę wywiadu.
Ta zamiana prac, doprowadzi do różnych nieoczekiwanych zmian w jej życiu. Jakich, to trzeba dowiedzieć się samemu. Mogę jedno napisać - nigdy nie mów nigdy.
Pierwszy raz kupiłam książkę tej autorki, nie jestem rozczarowana, szukałam czegoś lekkiego na podróż, i doskonale się sprawdziła. Myślę, że jeszcze zajrzę do książek tej pisarki.
Pozdrawiam,
An z Chatki
Etykiety:
Książki
niedziela, 9 września 2018
Książka " Wszystko wina kota! " - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Książkę skończyłam czytać niedawno, ale nie miałam kiedy jej zaprezentować. Wcześniej nie znałam tej autorki, a książkę kupiłam ze względu na tytuł, który dosyć mocno przyciągną moją uwagę :)
Książka " Wszystko wina kota! " - Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - to książka o pisarskich i miłosnych perypetiach głównej bohaterki, którą jest bestsellerowa pisarka Lidia Makowska pisząca pod pseudonimem Róży Mak swoje kobiece powieści. O tym, że to Ona jest autorką tych książek wie bardzo wąskie grono osób, w tym Jej mama i przyjaciółki.
Fanki i wydawca jej powieści, chcą spotkania autorskiego z tajemniczą autorką, ale Ona stanowczo odmawia, chociaż......... w niedługim czasie ma to się zmienić. Kot, który namiesza w jej życiu, po części też się do tego przyczyni, a także pozna ją z tajemniczym sąsiadem.
To tak wszystko w skrócie, żeby nie zabierać przyjemności odkrywania treści książki.
Książka jest romantyczna, pogodna, optymistyczna i przede wszystkim kobieca. Także mówiąca o zaufaniu i prawdzie. Idealna na wieczorny relaks po pracy.
Podoba mnie się styl pisarski pani Lingas-Łoniewskiej, więc może to nie będzie jedyna książka jaką kupiłam tej autorki, zobaczymy co nowego się ukaże w księgarni.
Pozdrawiam An.
Etykiety:
Książki
piątek, 7 września 2018
Sobotnie pogaduszki - moje tegoroczne kosmetyczne hity
W ''Sobotnich pogaduszkach'' chciałam przedstawić kosmetyki, które sprawdziły się u mnie. Oczywiście każdy ma inną skórę i problemy z nią związaną, więc to będą moje osobiste hity kosmetyczne niż ogólne, ale mimo wszystko chciałam zwrócić na nie uwagę.
1. Krem do twarzy z dodatkiem nagietka - dla mnie rewelacja :) To moje odkrycie tego roku. Stosuję na wieczór i na dzień.
Te kremy z nagietkiem kupiłam w Rossmannie, ale to nie ma znaczenia, bo w sklepach zielarskich są o wiele lepsze kosmetyki. Krem nagietkowy z zasady ma łagodzić podrażnienia i być ochronny, a te dodatkowo są łagodne. Minusem jest ich nieco intensywny zapach, ale bez przesady.
W moim przyszłym ogrodzie na pewno zasieje nagietek lekarski. Myśle, że jako dodatek do kąpieli też się sprawdzi.
2. Żel pod oczy ze świetlikiem z rumiankiem, oraz maseczka na twarz w okolice oczu. Żel ze świetlika używam od kilku lat i jestem zadowolona. Ten z dodatkiem rumianku też jest dobry, chociaż wolę bez dodatków.
Maseczka do twarzy, to moje odkrycie tego lata. Dobrze nawilża skóre i nie podrażnia jej, a to dla mnie ważne, bo sporo maseczek podrażnia i alergizuje mi twarz. Maseczka jest w formie nasączonej chustki wyciętej w sposób prezentowany na opakowaniu.
3. Szampon do włosów i odżywka - Pokrzepol. Szampon i odżywka zawiera mix roślin. Z tego zestawu jestem bardzo zadowolona, jest wydajny i pasuje mi doskonale, czego nie mogę powiedzieć o innych szamponach, które posiadam w domu. Zestaw kupiłam w sklepie zielarskim, będąc w odwiedzinach u mamy.
4. Mydła pod prysznic - witaminowy olejek (Bielenda) i lawendowy (Alverde). Oba dobrze się sprawdziły, orzeźwiające, świeże zapachy i wydajne. Ten Bielendy jest już przeze mnie zużyty, był rewelacyjny. To hit mojego lata i będzie kojarzył mi się z wakacjami i słońcem.
Lawendowy lubię już od dawna, to jest już kolejne opakowanie i pewnie nie ostatnie :)
A jakie są Wasze tegoroczne hity kosmetyczne ? Pozdrawiam An
***
Ten
blog nie jest blogiem kosmetycznym - nie reklamuję żadnych firm
kosmetycznych. Kosmetyki są kupione przeze mnie i nie dostałam ich do
testowania.
***
Etykiety:
Sobotnie pogaduszki
wtorek, 4 września 2018
Wakacje nad morzem - Cuxhaven
Cuxhaven , to ostatnio częsty cel naszych podróży wakacyjnych. W samym miasteczku jest sporo atrakcji, przyjemne knajpki, ładnie zrobione wejście na plażę, sporo koszy plażowych, tylko korzystać i odpoczywać. My jednak lubimy także zwiedzać okolicę, a jest co oglądać. Najbliższy memu sercu jest Ottendorf, spokojne, ciche miasteczko. Wręcz tam odpoczywam od codziennego zgiełku i ludzi. Bardzo lubię tę mieścinę.
Ale na początek kilka zdjęć z Cuxhaven
Plaża w Cuxhaven
Po odpływie morza, w miejscu tam gdzie było morze, można spotkać pełne muszelki, czyli w środku z mieszkańcem :) Takich pełnych, nigdy nie spotkałam na plaży nad Bałtykiem. Owszem są, ale puste połówki.
Na molo było mnóstwo takich przyczepionych kłódek. Najstarsza, którą udało mi się dojrzeć była z 1990 roku, ciekawe czy miłość nowożeńców z ów roku przetrwała do dzisiaj :)
Kuter rybacki wracający z połowu krabów, specjalność tamtejszego regionu. Są przepyszne. A jak już mowa o jedzeniu, to poniższe zdjęcie przedstawia prawie nasz codzienny zestaw obiadowy - flądra smażona, warzywa z grilla i frytki, ewentualnie ziemniaki gotowane. Pychota.
Takie piękne wycieczkowce widzieliśmy z naszego balkonu. Oświetlone jak choinki :)
Kilka zdjęć z Ottendorfu:
"Libelle" to fajny sklep z różnościami typu Green Gate.
A to jest pomnik "Utröper" czyli dawny - Krzykacz Miejski.
A to jest pamiątka z wakacji, czyli malutki naparstek :) robótka zazdrostki coraz większa
i to koniec naszej podróży i wakacji , trzeba wracać do pracy.
Pozdrawiam An
Etykiety:
Piórem,
Podróże,
Robótki szydełkowe
środa, 22 sierpnia 2018
Książki hafciarskie warzywnik i owady - Véronique Enginger
Dalszy ciąg krainy książek :) Véronique Enginger to moja ulubiona francuska autorka książek hafciarskich. Jej hafty są urocze i pastelowe . Zawsze, jak pokazuję się w sprzedaży na Amazonie nowy egzemplarz, staram się go kupić. Tym razem upolowałam zeszłoroczne wydanie haftów z owadami i tegoroczne wydanie haftów z ogrodowego warzywniaka. I tym samym, moja kolekcja książek hafciarskich powiększyła się o nowe egzemplarze:)
Z owadów najbardziej przypadła mi do gustu ważka, a z warzywniaka - burak. Kilka zdjęć z obu książek
I z drugiej książki kilka fotek :)
Przyszedł czas na moje wakacje. Staram się wyjeżdżać pod koniec sierpnia, trochę we wrześniu, bo jest właściwie już po sezonie i oferty są atrakcyjne cenowo. Spędzę czas nad morzem. Mam zamiar po leniuchować, najeść się smażonych fląder i pospacerować brzegiem morza, czyli mam ambitny plan :)
A to mój zestaw plażowy- szydełkowa zazdrostka i książka "Przytulajka". Jeszcze nie robiłam filetem, to moja pierwsza tego rodzaju praca, zobaczymy co wyjdzie.
Miłego dnia, pozdrawiam An
Etykiety:
Haft krzyżykowy,
Książki,
Witryna
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
"Atlas roślin ogrodowych" - książka
W tym roku , na wiosnę odwiedziłam Rodziców w Warszawie. Cudowny czas z moimi kochanymi Rodzicami szybko minął. Jak jestem z nimi zawsze szybko mija, niestety, a potem trzeba wracać do rzeczywistości. Zawsze o nich pamiętam i tęsknie.
W czasie pobytu odwiedzam również księgarnie, a że jestem łasuchem to też i zdarzają się lodziarnie i kawiarnie, nie wspominając już o cukierniach i rurki z kremem :) ze sklepów stacjonarnych najbardziej pasuje mi Empik, ponieważ ma duży wybór książek. Akurat trafiłam na różne promocje w dziale książek ogrodniczych. Zainteresował mnie "Atlas roślin ogrodowych". Ładnie wydany atlas, z podstawowymi informacjami, bez nadmiernego gadulstwa. Wiedza przyda mi się przy tworzeniu rabat w ogrodzie.
Kupiłam sporo książek w tym dziale, np.: o tworzeniu kompostu, o formowaniu drzewek i krzewów itp.. Tematy interesujące i zajmujące.
Kilka zdjęć z atlasu.
I mój mały dzisiejszy pomocnik przy robieniu zdjęć - filiżanka :) dzielnie pomagała przy trzymaniu kartek książki, więc też musi być.
To jest kawa zbożowa z bitą śmietaną i cynamonem. Bardzo rzadko piję prawdziwą kawę, niestety nie mogę, więc delektuję się tym czym mogę. Ostatnio kupiłam ręczny ubijak do śmietany i bardzo się nim cieszę. Sprawdza się doskonale. Kupuję w kubeczku śmietankę słodką 32% , wlewam do ubijaka i ubijam ok. pół minuty i mam bitą śmietanę do kawy. Dla mnie rewelacja. Nie muszę wyciągać sprzętu, żeby zrobić sobie dodatek do kawy.
Pozdrawiam An, miłego dnia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































