wtorek, 13 września 2011

Zawijaski z przeszłości

Dzisiejszy post jest trochę przykryty kurzem.

Jak już kiedyś wspominałam zajmuję się genealogią swojej rodziny. To niesamowite odkrywać te "nowe" w stecz pokolenia, chociaż co raz trudniej.
Czym w odleglejsze lata, tym trudniej znaleźć dokumenty i oczywiście je odczytać. Ja radzę sobie z rosyjskim i niemieckim, to na łacinie padam :) ale nie o tym chciałam pisać.
           Na początku zupełeni nie wiedziałam jak należy poszukiwac dokumenty w archiwum, ale teraz to już mi idzie jak trzeba, tylko czasami długo się czeka na swoją kolej.
Także jak się interesujecie losami rodziny, albo chcecie przakazać historię swoim dzieciom, to jeżeli tylko możecie pytajcie o wszystko swoje babcie, dziadków, straszych krewnych. To najlepsze źródło informacji. Bo czasami przychodzi taki dzień, gdzie znajduje się zdjęcie z zamierzchłej przeszłości i nikt nei potrafi powiedzieć, kto jest na zdjęciu i gdzie zostało zrobione. Korzystajcie jak możecie.

            Nie wiem czy wiecie, ale taka jedna metryka to istna skarbnica wiedzy o rodzinie. Składa sie z wielu wiadomości począwszy od daty i miejsca, po imiona, wiek i zawody świadków, czasami ich koligacje z zaintersowanymi, po przez dokładne informacje odnośnie rodzicow, chrzestnych, np czy są powtórnie i z kim żonaci, a w przypadku aktu zgonu kogo po sobie zostawiają. A jakie sformułowania stosują, np "... wszyscy zgromadzeni w przytomności umysłu oświadczają...." , albo  "... okazał nam dziecinę płci żeńskiej zrodzone z niego i jego prawowitej małżonki Florentyny Wilhelminy z domu ..... ".
            Imiona są niesamowite, czasem chyba grubym kurzem pokryte, np Scholastyka, Petronela, Kunegunda, albo wśród panów królują imiona - Jan, Jakub i Krystyn a czasem nawet pisane Chrystyn. Raz udało mi się spotkać z imieniem JanChrzyciciel.


Niby pisane w moim ojczystym języku, ale trudne do odczytania ze wględu na tego wszelkiego rodzaju zawijaski i ozdobniki. Ale właśnie te ozdobniki strasznie mi się spodobały i spróbowałam sama coś napisac ozdobnikowo.
Wcale nie jest łatwo. Wychodzi mi koślawie, ale tak mi się to podoba, że będę próbować dalej.
Na razie tylko tyle jest zdatne do pokazania, czyli etykiety do soku malinowego :)







Korzystam z tej strony o kaligrafii:
http://www.kalligraphie.com/83-0-Anglaise.html


Ja jestem pokoleniem pamiętników w szkole i teraz ciesze się jak go przeglądam. I te śmieszne wierszyki, zaginane różki sekretowe:
"Na górze róże na dole fiołki my się kochajmy jak dwa aniołki"

Szkoda, że pokolenie naszych dzieci, już przecież teraz dorosłych nie ma takich wspomniem i nie wpisywało sie w pamiętniki, to takie było sympatyczne i po latach tyle wraca wspomnień.


Pozdrawiam
An 

10 komentarzy:

  1. Petronela dobre, dobre i miłe ;-)
    Pięknie Ci to zawijaskowe pismo wyszło
    A co do genealogii to ja z moim charakterem i braku silnej woli, wszystko mi się szybko nudzi, poległabym na prababciach rodziców:-) Ale rzeczywiście info skąd się pochodzi, jakich się ma przodków to interesująca wiedza

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, moja historia z Drzewem zaczęła się od zadania domowego w liceum... jeszcze wtedy babcia żyła i bardzo się cieszę, ze udało mi się od niej wiele danych i historyjek spisać. Ostatnio na małym spotkaniu rodzinnym spytałam dlaczego nikt wcześniej tego nie robił, przecież lata tak szybko lecą i wiele nam ulatuje. Jedna ciocia mi powiedziała, że nie było drugiej takiej Sylwii jak ja. Było to miłe, ale szkoda mimo wszystko. Nie wiem jak Ty, ale ja swoje drzewo umieściłam na stronie http://www.myheritage.pl/ Może znasz, ja jestem z niej bardzo zadowolona, polecam :) Z twoich opowieści wynika, ze daleko zaszłaś w swoich poszukiwaniach. Podziwiam. Ja co roku cobie obiecuję, ze pojadę do rodzinnej wsi mojej mamy i pójdę do Kościoła... może uda mi się przeglądnąć księgi kościelne. Powodzenia i pozdrawiam z Lawendowej Alei.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na razie rozpracowałam rodzinę od strony mamy a i to nie całą. Doszliśmy w tych "wykopkach" do 6 pokolenia wstecz. Mrówcza robota... Ale jaka satysfakcja!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam cię, że tak wytrwale szperasz w różnych papierach. Sama też kiedyś miałam ambicje zrobić drzewo genealogiczne mojej rodziny, ale zadanie mnie przerosło. Stare imiona są takie dostojne i niezwykłe. Moja praprababcia miała na imię Leokadia :) A kaligrafia fantastyczna! Uwielbiam pisać piórem od dziecka, ale pamiętniki niestety gdzieś mi się pogubiły. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim faworytem jest imię Saturnina :) Chociaż nie sądzę, żeby któraś z moich praprababć tak miała na imię.

    Pismo absolutnie piękne, z pewnością etykiety będą wyglądać ślicznie na butelkach soku.

    Pozdrawiam ciepło,

    http://mojafilizankacodziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieknie,ze szukasz i uczysz sie historii swoich pra
    ja rowniez przykladam do tego ogromna wage i sentyment.Swietnie wyszlo Ci pismo ,,zawijaski,,szkoda,ze juz pisze sie tak prosto i niedbale.Piekny post ,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. A moje poszukiwania zaczęły się od towarzyskiej zabawy, czyli kto wie jak miała pra pra babcia na imię to wygrywa ptysia :) ja niestety nie wiedziałam i nie wygrałam, ale zaczęłam grzebać w przeszłości.
    Imiona, które mają moi przodkowie są różne, ale z tych nietypowych najbardziej lubię imiona - Filipina, Róża i Fryderyk.
    Imię rodzinne, które jest dziedziczone przez pokolenia, to Aleksander i Piotr, a kobiece Anna. Występuje jako pierwsze albo drugie imię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Ci wyszła ta kaligrafia - nie masz co narzekać. Co do pamiętników - też takie pisaliśmy, choć dzieciom moim daleko jeszcze do dorosłości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpis z ostatniego zdjecia aż sie prosi by go wykorzystac do banerka, sliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tą dawną kaligrafię - szkoda, ze dziś nie uczą w szkole jak pięknie pisać. Każdy bazgroli jak umie - ja też :)

    OdpowiedzUsuń