piątek, 21 czerwca 2019

Zazdrostka z różami



        Prezentuję moją zeszłoroczną pracę szydełkową. Jest to moja pierwsza praca typu filet. Zazdrostkę zaczęłam robić w sierpniu, na wakacjach, a skończyłam tuż przed Bożym Narodzeniem, oczywiście zeszłego roku :) Tak wyglądał początek pracy.

        Jeżeli teraz bym robiła podobną pracę, na pewno kupiłabym więcej kordonka. Zupełnie inaczej bym się do tego zabrała, porządnie bym wszystko zmierzyła i przeliczyła. A tak zazdrostka wyszła mi trochę krzywa i za krótka. Musiałam dorabiać dół zazdrostki, dlatego tak dziwnie wygląda. Ale i tak jestem dumna z tej pracy, tyle kosztowała czasu i mojej energii. Nie wiem, czy ponownie zdobęde się na podobną pracę.

Kolor firanki na tych zdjęciach wyszedł zbyt ciemny. Wybrałam niebieski kolor, ponieważ latem w kuchni po południu jest mocne słońce i ciężko jest tam wytrzymać. Teraz jak mam roletę rzymską i ta niebieską zazdrostkę jest o wiele łatwiej.







Cały motyw, to dwie powtarzające się róże. Na tą zazdrostkę były potrzebne dwa całe motywy. Całość ma ok 110 cm długości , 60cm wysokości.








          Róża z tego wzoru wychodziła jakaś płaska, więc zmieniłam trochę wzór, dodając rządki filetu. Wtedy róża stała się bardziej okrągła. Myślę, że ten motyw był przeznaczony na cieńszy kordonek niż robiłam ja i pewnie dlatego róże wychodziły płaskie.








A tutaj próbowałam uchwycić kolor zazdrostki i muszę przyznać, że właśnie ma taki odcień koloru.








I jeszcze deser na poprawę humoru :)












********************


PS Daję tutaj odpowiedz na pytanie do bardzo odległego posta- materiał na zasłonki był kupiony podczas mojej wycieczki we Francji, 15lat temu. Materiał też mi się ogromnie spodobał. Były szyte na zamówienie w pracowni krawieckiej w Warszawie, jako prezent dla mnie. Jak miały jakies metki producenta, to się nie zachowały. Pamiętam tylko, że mają trochę lnu i bawełny i ogólnie są ciężkie.



Pozdrawiam i miłego weekendu,
An z Chatki

niedziela, 16 czerwca 2019

Róża



       Witam,  miałam cudowny tydzień i super weekend, mam nadzieję, że Wy również :)
Zrobiłam zdjęcie róży, w końcu pokazała swój kolorek. Jest dokładnie taka, jaką chciałam, czyli żółto łososiowa.
        Była dzisiaj wspaniała słoneczna niedziela. Te róże w tym pełnym słońcu, są tak widoczne, jak świecące żarówki :) niesamowite kwiaty.






Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia
An


niedziela, 9 czerwca 2019

Peonia



        Praca w ogrodzie ciągle trwa. Chociaż już doszłam do takiego momentu, że mogę już mówić o uporządkowaniu zielska, którym zarastał ogród. Wszystko robię sama, w wolnym czasie, więc się trochę dłuży. 
        Jak teraz patrzę na ogród, na pracę jaką w niego włożyłam, to jestem bardzo zadowolona, i dumna, że mi się udało. A traciłam nadzieję, ze zdołam to skończyć. Szczególnie lubię poranki z herbatą na moim prowizorycznym tarasie.

        Peonia, którą mam sześć lat, nie zakwitła, puściła tylko trzy liście. Może w przyszłym roku się namyśli i będzie miała kwiaty :)  Tym czasem kupiłam nową peonię, bardzo interesującą i zasadziłam obok starej. Peonia jest jasno różowa, ma pojedyncze płatki, a środek ma taki strzępiasty, jasno żółty. Bardzo ciekawa odmiana, jeszcze jej nie znałam, nazywa się "Bowl of Love".










A tutaj zrobiałam jej zdjęcie innego dnia, jak się już pięknie rozwinęła





Na rabacie przed domem, mam róże i lawendę. Pięknie to wyglądało dopóki,  jakaś nocna kreatura nie zniszczyła mi lawendy. Myślę, że to kuna, albo kot. Nie mam ogrodzenia, więc może przyjść wszystko, niestety.  Teraz trochę lawendy dosadziłam, bo wyglądało, to okropnie.




 Zniszczona lawenda




 Jestem bardzo ciekawa koloru tej róży, miała być żółto łososiowa.



 Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia
An z Chatki

sobota, 25 maja 2019

Bratki



Witam wszystkich zaglądających i piszących komentarze :) tyle miłych i ciepłych słów piszecie, za które serdecznie dziękuję. Mam nadzieję, że nadal będziecie do mnie zaglądać, serdecznie zapraszam :)

       Prac ogrodowych mam teraz bardzo dużo i te czynności zajmują mi prawie wszystkie wolne chwile i dlatego mam mniej czasu na pisanie bloga. Ale mimo wszystko, te prace ogromnie mnie cieszą :) uwielbiam swój ogród, nawet taki jeszcze niewykończony. Ciesze się wymyślaniem kompozycji rabatowych, wysiewem nasion i tym czekaniem na kwiaty.
       Moja kosiarka "ręczna"- jak ją nazywam, sprawdza się u mnie doskonale, jestem z niej zadowolona. Trawę mam skoszoną, a przy tym koszeniu mam dodatkowo niezły fitness, czyli dwa w jednym :)
        Nawet nie przypuszczałam, że zwykły ogród, może mi dać tyle radości, zadowolenia i dumy z własnej pracy. 
A tutaj kilka fotek z kolorowej rabaty bratkowej. Kwiaty te siedzą w rabacie już od marca. Tak pięknie się trzymają, chociaż pogoda je nie rozpieszcza. Cieszą mnie tyle czasu. Moje ulubione bratki, to fioletowo białe.























A to zdjęcie zrobił mój mąż, wczorajszy cudowny zachód słońca. Taki piękny widok mam z okna.






Pozdrawiam,  miłej niedzieli,
An z Chatki.





poniedziałek, 6 maja 2019

Zupa z zielonych szparagów



        Miły czas się skończył, jutro do pracy. Na sympatyczne zakończenie świątecznych dni zrobiłam zupę - krem z zielonych szparagów. Skorzystałam z tego, że jest sezon na szparagi, który niestety jest dosyć krótki. Zielone szparagi są bardziej wyraziste w smaku niż szparagi białe, białe są niesamowicie delikatne. Lubie obie wersje.






Ze względu na moich gości, zupę zrobiłam delikatną w smaku. Nie dodawałam dużo przypraw, ani białego wina, ani smażonych dodatków, ani cebuli, ani wywaru warzywnego, nic. Tym razem zrobiłam według smaku gości. Ja wolę bardziej intensywne w smaku potrawy.

 - pęczek zielonych szparagów (u mnie pęczek to 500g), umyłam, oderwałam zbyt zdrewniałe końcówki, pokroiłam i wrzuciłam do garnka z małą ilością wody;
- do tego dodałam dwa obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotowałam wszystko do miękkości;
- blenderem zmiksowałam wszystko;
- później jeszcze przetarłam całość przez sitko, żeby nie było farfocli;
- dodałam trochę cukru, soli, odrobinę pieprzu i śmietanę słodką (kwaśna się zważy);
- przed podaniem jeszcze raz zmiksowałam;

Goście ogromnie zadowoleni i to najważniejsze.  Do swojego talerza dodałam więcej pieprzu :)

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia
An z Chatki

czwartek, 2 maja 2019

Biało czerwony deser



              Majówka w pełni trwa, odpoczywamy, obchodzimy święta narodowe, cieszymy się szczęściem i radością. U mnie w domu również świątecznie, radośnie i rodzinnie. Dzisiejszy patriotyczny deser, przygotowałam specjalnie na święto flagi. Deser zniknął szybciutko, goszczą u mnie same łasuchy :) Na święto Konstytucji 3 Maja, również zrobię podobny.

Najzwyklejszy na świecie deser -  truskawki z bitą śmietaną.






Do ubicia śmietany używam ręcznego ubijaka firmy tescoma. To jest moje zeszłoroczne odkrycie. Jeżeli potrzebuje ubić śmietanę do deseru, czy do kawy, używam tego ubijaka. W dwie minuty ubiję nim 300ml śmietanki.
Jeżeli potrzebuję więcej śmietany np. do toru, czy do dużej ilości deserów, no to wtedy wyciągam mikser, ale na doraźne, małe potrzeby, wystarczy mi to ręczne cudo :) U mnie sprawdza się doskonale.






Pozdrawiam i miłej majówki
An z Chatki

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Wesołych Swiąt Wielkanocnych



        U mnie dużo się dzieje, przygotowuję się do świąt duchowo i gościnnie, ogarniam również ogród. Zaglądałam na Wasze blogi, wszędzie pięknie, kolorowo, wiosennie i wielkanocnie. Cudowne macie pomysły.
        Ja zrobiłam trochę ozdóbek, ale raczej skupiam się bardziej na menu świątecznym. Muszę połączyć wiele zależności jedzeniowych moich i gości. A to nie jest proste :) unowocześniam niektóre potrawy, z innych całkowicie rezygnuje, wprowadzam nowe, a tradycyjnie robię babkę, makowiec, mazurka i piekę mięsa. Oczywiście nie może zabraknąć pisanek, barwionych w cebulaku, czyli w łupinach cebuli.

Miałam przepiekną Niedzielę Palmową, duchową, dającą pokrzepienie serca i przygotowującą mnie na Wielki Tydzień. Cieszę się, że mogę tutaj też zachować typowo polskie tradycje wielkanocne i w gronie rodzinnym cieszyć się tym, co jest najcenniejsze w życiu.  Życzę wszystkim cudownych świąt.





        W tym roku nie będę prowadzić prac budowlanych w ogrodzie, to będzie musiało poczekać na przyszły rok. Sama muszę ogarnąć to pole, żeby mnie trawsko nie przykryło.
Prace upiększające prowadzę teraz w domu.  Będę miała w tym roku sporo gości, więc muszę przygotować na te wizyty mój dom.

         A to jest mój nowy pomocnik, z którym się ostatnio nie rozstaję - kosiarka bębnowa, ekologiczna, wymaga tylko krzepy w nogach i rękach, której mi nie brakuje :) Cieszę się z niej, wręcz ją uwielbiam, taki fitness, to jest dla mnie coś wspaniałego. Mam elektryczną kosiarkę, ale ta bardziej mi pasuje. Muszę ćwiczyć i się dużo ruszać, żeby zachować zdrowie i kondycje na długie lata. Tak uważałam zawsze i od zawsze się tego trzymam ,"w zdrowycm ciele zdrowy duch ".






Jeszcze raz wszystkiego dobrego, cudownych świąt. Dziękuję z przemiłe komentarze i że zaglądacie do mnie na bloga.
Pozdrawiam An