piątek, 20 stycznia 2017

Książka "Śmierć kolekcjonera" - Agnieszki Pietrzyk






Książka "Śmierć kolekcjonera" - Agnieszki Pietrzyk, jest z działu kryminałów. Rzecz dzieje się współcześnie. Do hotelu w Elblągu, na aukcję przedwojennych papierów wartościowych, przyjeżdżają kolekcjonerzy. W nocy, po aukcji, zostaje jeden z nich zamordowany. Kto i dlaczego zamordował kolekcjonera? jest treścią tej książki. Nie napiszę, trzeba samemu się dowiedzieć :)

             W sklepie internetowym, można czasami przeczytać fragment książki, ok. 3 - 4 strony, ja właśnie w ten sposób zainteresowałam się tym kryminałem. Normalnie ich nie kupuję, ponieważ opisy morderstw są dla mnie nie do przyjęcia.
Nie aplikuję na stanowisko patologa sądowego, więc wiedza na temat czynności związanych z jego pracą w prosektorium, jest mi zbędna. Czasami się zastanawiam, czy autorzy piszący tego typu opisy, czasem ich nie uwielbiają? bo z taką pieczołowitością je przedstawiają. Nie trawie takich opisów i dlatego żadko kupuje sensacje. Bardziej mnie interesuje sama przyczyna morderstwa, sposób rozwiązania zagadki kryminalnej, tego poszukuję w książce. Dlatego jednak pozostanę przy moich ulubionych kryminałach Agatha Christie z Herculesem Poirot. To jest mój styl i wręcz odpoczywam przy ich czytaniu.

Wracając do książki, owszem interesująca, ale jednak nie tego szukam, więcej nie będę eksperymentować.   Czy jeszcze raz kupiła bym ją w księgarni za ok 37 zł.? Nie. Wypożyczyła bym w bibliotece, a tą kasę zainwestowała bym w inną książkę.

Pozdrawiam An

sobota, 14 stycznia 2017

Styczniowa książka i ciasteczko z cukierni "Albcafe"


          "Zaginiona biblioteka alchemika" Marcello Simoni -  to książka o poszukiwaniu skarbu jakim jest tytułowa biblioteka, a właściwie poszukiwanie manuskryptu z tajną formułą, znajdującą się w tej bibliotece. Droga do celu jest kręta, podstęna, naszpikowana zawiłościami, szpiegami, kłamstwami i chęcią ogromnego zysku.Trzeba uważać, komu się ufa i co się mówi, bo nie każdy jest tym za kogo się podaje. Ale to nie zraża w żadnym stopniu bohaterów. 
Rzecz dzieje się w XIII wieku, czyli średniowiecze i można się spodziewać tego, że wszelka inna wiedza niż ta akceptowana przez Kościół, to występek i bluźnierstwo.  Nie zdradzę nic więcej, bo zabiorę przyjemność czytania i odkrywania tajemnic  :)




Jest to druga książka tego autora jaką przeczytałam. Pierwsza to "Handlarz ksiąg przeklętych" Jedna i druga jest w podobnym klimacie tajemnicy i poszukiwania.
Książka dobra na zimowe długie wieczory, dobry czas na zajrzenie w średniowiecze.








I umiliłam sobie wieczór ciasteczkiem z cukierni "Albcafe". Uwielbiam to piękne ciasteczko. Nie umiem takiego sama upiec więc, jak mam tylko możliwość bycia niedaleko tej cukierni, zawsze je kupuje.
 






Spod jest to beza.  Oblepiona jest płatkami midgałowymi, w środku jest krem budyniowy, na nim są maliny, i są polane lekko galaretką, dlatego tak się błyszczą. Dla mnie rewelacja :)
Jak ktoś umie piec, takie fikuśne ciasteczka, to bardzo polecam, jest bardzo pyszne i w dodatku ładnie wygląda.

Pozdrawiam An

piątek, 30 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku







Dla mnie, przemijający rok, mogę określić jednym słowem, był - przełomowy. A z nadchodzącym rokiem, chyba jak każdy z nas, wiążę moje marzenia, nadzieje i radości. Oby był dla nas dobry i łaskawy :)
                 
  Szczęśliwego Nowego Roku !

Pozdrawiam
An

piątek, 23 grudnia 2016

życzenia świąteczne


Moi Drodzy! życzę Wam, miłych, radosnych i ciepłych świąt. 
Dziękuje za wszystkie życzenia, miłe słowa i  odwiedziny, cieszę się, że jesteście :)



Pozdawiam An

Jarmark świąteczny w Strasbourgu 2016


      Moim zdaniem, największy i najpiękniejszy jarmark. Od kilku lat go odwiedzam i za każdym razem mnie zachwyca. Z powodu ostatnich wydarzeń, jest więcej policji i sprawdzania toreb, ale i tak nie umniejsza to piękna tego jarmarku. Kilka fotek :)





Wejście na jarmark :)


Z tylu widać Katedrę.








 Malutkie, ceramiczne ozdóbki w Alzackim stylu.








Pod Katedra, były najfajniejsze stragany z ozdóbkami.


Ta pani w czapce z wielkim pomponem, to JA :)  musiałam porządnie obejrzeć każdy kramik.


 Kandyzowane owoce, ślinka cieknie na ich widok, ale sa dosyć drogie, niestety.











I koniec podróży po jarmarku.



To sa moje zakupy: alzacki specjał Beerewecke, nigdy tego nie jadłam, nie wiem jak to smakuje, wiec w te świeta będę próbować :) A te patyczki czekoladowe, to skorki pomarańczy kandyzowanej w czekoladzie. To jest pychotka, pierwszy raz jadłam takie pomarańczki jak byłam na wycieczce nad Loara. teraz jak je zobaczę to za każdym razem kupuje.

Pozdrawiam An