wtorek, 19 maja 2015

Deser z truskawkami


         Na blogach pojawiły się przepisy na desery i koktajle, z różnymi kaszami, otrębami, warzywami i owocami, z niską ilością kalorii, itd. Dziewczyny się starają, robią zdrowe, piękne, kolorowe, kuszące i zachęcające do zjedzenia desery. Problem w tym, że też i czasochłonne. Po pracy, to już mi się nic nie chce,tylko klapnąć na sofie, a co mówić jeszcze o zrobieniu zdrowego deseru, więc ja robię sobie deser, owszem, na poprawę nastroju, ale szybki i kaloryczny. Sezon na truskawki w pełni, więc deser będzie z truskawkami.


Deser z truskawkami




Składniki:
- garść amarettini, albo biszkoptów, albo herbatników
- 4-5 łyżeczek zaparzonej kawy (jak ktoś nie pije kawy, to może być sok)
- kilka świeżych truskawek
- bita śmietana, albo serek waniliowy, czy mascarpone, albo jogurt



Pokruszyć w dłoniach amarettini (jeżeli nie mamy używamy zwykłych biszkoptów) i wrzucić na dno szklanki.  5 łyżeczek zaparzonej kawy nalać na pokruszone ciasteczka. Ciasteczka są suche, więc kawa je trochę namoczy i nada miłego aromatu.






Truskawki umyć, wyszypułkować i pokroić w cząstki albo w plasterki. Ja mam taki fajny gadżet do krojenia truskawek, więc kroję je w plasterki. Truskawki wrzucić na namoczone ciasteczka.





 Teraz czas na bita śmietanę, albo serek waniliowy.  I deser o trzech warstwach - gotowy.
Smacznego :)

Pozdrawiam An


piątek, 17 kwietnia 2015

Książka "Marianna i róże"- J.Fedorowicz, J.Konopińska







Książka "Marianna i róże"- J.Fedorowicz, J.Konopińska, jest to cudowny, pięknie napisany pamiętnik, na podstawie prawdziwych historii rodziny Malinowskich i Jasieckich mieszkających w XIX / XX wieku w Wielkim Księstwie Poznańskim. Przepiękny opis życia codziennego, przyrody, zwyczajów, trosk, radości z narodzin dzieci, ślubów, zwykłej rodziny ziemiańskiej.  A wszystko to jest pokazane na tle wydarzeń historycznych.
             Marianna Malinowska poznaje swojego przyszłego męża Michała Jasieckiego na przyjęciu weselnym swojej siostry. Marianna rodzi kilkoro dzieci, prawie same córki, tylko jednego syna. Ich syn rodzynek :) jest nazywany jedynakiem i to on przejmie schedę po ojcu. Najważniejsza dla Marianny jest rodzina i dom. Dba o to, żeby niczego im nie zabrakło, a życie toczyło się sprawnie, dlatego dni Marianny są po brzegi wypełnione obowiązkami. Właśnie, to zwykłe życie jakie prowadzi rodzina jest fascynujące i wbrew pozorom pełne emocji i prawdy o nich samych:)
            Książka zafascynowała mnie od pierwszych stron, życie Marianny może się dla jednych wydawać zwykłym, dla mnie jest niezwykłe. Poznaję jej oczami świat, którego już nie ma i nie powróci. Poznaję sprawy i rzeczy, które były kwintesencją jej egzystencji, które były dla niej niezmiernie ważne i wartościowe. Na dużo z nich nie ma już miejsca w ówczesnym świecie i to jest niezmiernie interesujące.

Z półek księgarskich wyszukuję tego typu pozycje, ale nie zawsze są one w tak piękny, lekki sposób napisany. Tym bardziej polecam ten pamiętnik miłośnikom XIX wieku. Polecam.



I jeszcze tulipany z mojego, malutkiego ogródka :)








Pozdrawiam
An z Chatki

wtorek, 14 kwietnia 2015

Magnolia i ptaki

     
        Magnolia  :) szkoda, bo już przekwita, do końca tego tygodnia straci wszystkie kwiaty.
 Dostałam sporo pytań odnośnie tej magnolii. Niestety, nie mam kogo zapytać się, jaki rodzaj jest tej magnolii, wiem tylko, że ma ok 27-30 lat. Nie wiem, czy była zasilana nawozem, raczej niczym, rośnie sama sobie.

To, że jest taka duża i okazała, zawdzięcza po pierwsze - miejscu, w którym została posadzona. Ściana domu osłania ją przed wiatrami i mrozem, a  miejsce jest porządnie nasłonecznione. Po drugie - lekkie zimy. Zimy w tym regionie nie są tak mroźne, jak w Polsce, są o wiele cieplejsze. Nawet tulipany w glebie porządnie nie zmarzną i wiosną mało ich wychodzi :)






Największymi amatorami magnolii są sikorki :)





A to moja mądra sówka, którą kupiłam w niedzielę na wystawie minerałów w Stuttgarcie.Mój ulubiony sprzedawca, zawsze mnie czymś ciekawym zaskoczy :)




Pozdrawiam
An

czwartek, 2 kwietnia 2015

Wietrznie, ciepło i świątecznie



        U mnie były mocne wichury, ale nie tak niebezpieczne, jak w innych regionach, gdzie wiatr porwał dachy i połamał drzewa. Mam nadzieję, że jutro już będzie spokojnie, a tymczasem u mnie w domu spokojnie i nieco sielsko.
       W "Zara Home", była piękna kolekcja malowanych filiżanek. Kupiłam dwie, pięknie wpisują się w wiosenny klimat śniadań :)












       Na balkonie kilka świątecznych ozdóbek. Moje tulipany już niedługo otworzą pąki, a bratki już są - niestety, bratki ze sklepu. Z moich bratków, które zimowały na balkonie, przetrwał tylko jeden i dopiero nieśmiało wychodzi, ma kilka pąków , ale są jeszcze małe.


















Na święta Wielkanocne wyjeżdżam, więc teraz chciałam życzyć wszystkim czytelnikom:


Wesołych , radosnych , spokojnych  i pięknych
Świąt Wielkanocnych 
Wesołego Alleluja !








A na zakończenie zdjęcie magnolii. Taki oto widok mam przez okno :)





Pozdrawiam
An

sobota, 21 marca 2015

Pierwszy dzień.....


....kalendarzowej wiosny na balkonie, przed domem i w domu.

              Na balkonie, jesienią zasadziłam w donice cebulki tulipanów, szafirków i hiacynty. Jako pierwszy pokazał się szafirek, z tulipanów jest jeden pączek, hiacyntów jeszcze nie ma. Jest mnóstwo liści i to mnie cieszy, tylko cierpliwości mi brak, w czekaniu na kolejne kwiaty :)
    Clematis też już się obudził, a co najważniejsze przeżył zimę na balkonie. Niedługo będzie miał kwiaty bo listki już ma - malutkie :)












              Przed domem rośnie olbrzymia magnolia, ma ok 28 lat. Zaczęły już jej pękać pąki, a sikorki, które zamieszkały na magnolii,  znoszą mech i trawę do swojej budki. Ciężko im zrobić zdjęcie, bo są bardzo szybkie :)







              W domu zakwitła cytryna. Długo chorowała, napadła ją inwazja insektów i straciła liście, teraz już puszcza nowe listki i kwiaty. Mam nadzieje, że będzie już dobrze. Na balkon wystawie ja dopiero po świętach wielkanocnych, będzie już cieplej i więcej słońca, które cytryna uwielbia.







Pozdrawiam
An


niedziela, 15 marca 2015

Wiosna wystawiła nosek zza chmurki


        Ostatnio jest tak ciepło, jak na wiosnę oczywiście, że już można zapomnieć o zimie. A na pewno 21 marca stanie się to faktem. W ogródku zrobiło się zielono i liściasto, pierwiosnki już są, a na moim balkonie ze wszystkich donic wychodzą tulipany. Nawet magnolia, która rośnie przy oknie, poczuła wiosnę, bo zaczynają pękać jej pąki. Jeszcze niewiele, ale już. W dzień jest ok. 10 do 12 stopni ciepła, a w tym tygodniu, ma być już nawet do 14 stopni w plusie.

W takich sprzyjających okolicznościach przyrody, pomyślałam już o kartkach świątecznych, które właściwie już niedługo trzeba będzie wysyłać.









Urzekły mie te pocieszne zające i postanowiłam je wykorzystać w kartkach świątecznych.








Pozdrawiam wiosennie i życzę dużo uśmiechu :)



wtorek, 27 stycznia 2015

Styczeń bez śniegu


        Jestem zimową dziewczyną, urodzoną w srogą zimę, a imieniny też mam zimą.Od dziecka uwielbiam zimę i śnieg! co nie jest zrozumiane przez moją rodzinę. Lubię sporty zimowe, a przede wszystkim panczeny, sama też lubię jeździć na łyżwach. Kocham kuligi organizowane na Mazurach, sanki i a jak cudownie jest się wytarzać w śniegu :) rewelacyjnie jest biec na nartach , ścieżką wśród ośnieżonego lasu, wszystko jak z bajki, mroźny suchy wiatr owiewa twarz. To jest to co lubię !
        Oczywiście nie straszne mi normalne życie zimą czyli, poranne marznięcie na przystanku, czy zakupy, gdy pada  śnieg, dla to mnie zwykła sprawa :)

Potrzebuję normalnej, porządnej zimy do swojej egzystencji. A co otrzymuję - wieczną mokrą jesień, ble... Mrozu w ogóle nie było i nie ma. Wczoraj padał śnieg i zaraz zamienił się w kałużę, ten deszcz mnie wykańcza i zgniłe, mokre powietrze. Na balkonie już zakwitły mi przebiśniegi i zaczynają wychodzić tulipany. Coś nienormalnego. Nie lubię takiej pogody, a nie zanosi się żeby, coś się miało zmieć.

Z tęsknoty za śniegiem, zrobiłam śnieżynki-gwiazdki z koralików :)



Pozdrawiam
An z Chatki